Jasiek's blog
Gdy czujesz, że nadchodzi kryzys, że spada ci poziom energii, wykorzystaj poniższe patenty na zasilanie alternatywne.
Jesteś taki przewidywalny. Codziennie odczuwasz spadek mocy o dokładnie tej samej porze.
Skąd to wiem? Ponieważ dotyczy to wszystkich. Okay, może nie Gennaro Gattuso, ale wszystkich innych - tak. Tracimy energię regularnie jak w zegarku. I jest coś na rzeczy z tym zegarkiem, bo to właśnie twój zegar biologiczny stanowi istotną część problemu - kiedy twój wewnętrzny chronometr zaczyna szwankować, czujesz się wykończony. Ale to nie jedyna przyczyna. Omówimy je wszystkie i zaproponujemy rozwiązania, które pozwolą ci przezwyciężyć ten cykliczny kryzys energetyczny.
07.00 - poranna klątwa
Wydawałoby się, że jeśli istnieje taka pora dnia, kiedy powinieneś czuć się świeży i pełen energii to jest to poranek. W końcu budzisz się po ośmiu godzinach snu i doładowywania baterii. A jednak zamiast nakręconej świeżo sprężyny, twój umysł przypomina papkę. Dlaczego? Winne jest zjawisko nazywane "senną inercją". Kiedy się budzisz, części mózgu odpowiedzialne za świadomość - wzgórze wzrokowe i pień mózgu - odpalają od razu. Ale kora przedczołowa, odpowiedzialna za rozwiązywanie problemów i złożone operacje myślowe, jest jak nierozgrzany silnik - potrzebuje czasu, żeby wejść na odpowiednie obroty.
"Senna inercja może trwać nawet dwie godziny, ale najbardziej dokuczliwa jest przez pierwsze 10 minut po przebudzeniu"- wyjaśnia Kenneth Wright, profesor fizjologii na Uniwersytecie Colorado. Wright i jego współpracownicy wykazali, jak bardzo dokuczliwa - ich najnowsza praca pokazuje, że upośledzenie umysłowe powodowane przez senną inercję przypomina stan odurzenia alkoholem.
Nie dość, że silnik jest nierozgrzany, to jeszcze masz prawie pusty bak. "Żeby dobrze funkcjonować, mózg potrzebuje stałych dostaw glukozy" - tłumaczy dr Caroline Mahogeney, psycholog wU.S.Army.
Zatankuj Na śniadanie jedz miskę płatków owsianych z chudym mlekiem. Badacze z Uniwersytetu Tufts stwierdzili niedawno, że ludzie, którzy zjadali codziennie takie śniadanko, otrzymywali stały zastrzyk glukozy, co rozbudzało ich do południa i poprawiało zdolność przetwarzania informacji.
Jeśli należysz do tych nielicznych, którzy nie budzą się rano kawą - zacznij. Badania prowadzone na Uniwersytecie Pensylwania dowodzą, że kawa rzeczywiście pomaga zwalczyć senną inercję. Pamiętaj jednak, że latte nie zastąpi porządnego posiłku. - Kawa zamaskuje niskie ciśnienie krwi przez chwilowe pobudzenie mózgu - twierdzi prof. Dan Bernardot, dietetyk z University of Georgia. -Nie zaspokoi zapotrzebowania na energię.
13.30 - ominąć poobiednią drzemkę
Jeżeli twój lunch jest bogaty w skrobię,poczujesz poobiedni drenaż mózgu. Dzieje się tak, ponieważ duża dawka węglowodanów powoduje gwałtowny wzrost poziomu insuliny, a co za tym idzie problemy z koncentracją. - Duża dawka insuliny gwałtownie rozłoży zbyt wiele cukru we krwi - tłumaczy prof. Bernardot. - Mózg nie dostaje swojego podstawowego paliwa, a człowiek czuje się psychicznie zmęczony.
Zamów sałatkę - Jeśli nie możesz (lub nie chcesz) ograniczyć spożycia węglowodanów, włącz do swojej diety dodatkową porcję błonnika - to spowolni trawienie i wydzielanie insuliny - radzi doktor Susan Kleiner, doradca żywieniowy. Jeśli nie sałatkę, to chociaż zamiast ziemniaków z wody czy frytek zamów pieczone ze skórką - łupiny ziemniaka zawierają duże ilości pektyny. - Pektyna spowalnia wszelkie procesy w przewodzie pokarmowym - wyjaśnia dr Kleiner. - Jeśli już pozwolisz sobie na górkę ziemniaków albo pieczywa, zagryź je winogronami lub jabłkiem. Każdy owoc pomoże ustabilizować poziom cukru we krwi - twierdzi profesor Bernardot.
16.00 - popołudniowy spadek mocy
O tej porze jesteś pełen sprzeczności. Z jednej strony twój zegar biologiczny, zwany również całodobowym, walczy, żeby utrzymać cię na chodzie aż do pory snu. Z drugiej strony twój system homeostatyczny chce cię uśpić. Każdego dnia między godz. 2 a 4 po południu system homeostatyczny, jak doświadczony bokser, dąży do knockoutu. - Uważamy, że przyczyną popołudniowego spadku czujności jest osłabienie determinacji zegara biologicznego, żebyśmy pozostali na jawie. Nie jest ona wystarczająco silna, żeby zwalczyć potrzebę snu, zupełnie naturalną, skoro już pół dnia jesteśmy na nogach - wyjaśnia profesor Wright.
Odsłoń się Wystaw się na działanie słońca. Promienie słoneczne poprawią funkcjonowanie zegara biologicznego i jeśli dobrze rozłożysz wszystko w czasie, powinieneś poradzić sobie z popołudniową obniżką formy. - Kluczem do sukcesu jest wystawienie się na światło słoneczne zaraz po przebudzeniu - twierdzi Michael Terman, profesor psychologii klinicznej na Uniwersytecie Columbia. - W późniejszych godzinach ta sama dawka światła w ogóle nie wpłynie na pracę zegara biologicznego.
Jednak nie ma się co zrażać i unikać słońca przez cały dzień, skoro i tak już nie ma wpływu na zegar biologiczny. Wyjdź na dwór, nawet gdy już dawno minęła pora lunchu. Brytyjscy naukowcy stwierdzili niedawno, że jeśli ludzie ćwiczyli w godzinach pracy - bez względu na to, jak długo i jak intensywnie - rzadziej czuli się zmęczeni, a to przekładało się na 15-proc. wzrost wydajności.
18.00 - nie chce mi się iść na trening
Ćwiczenia fizyczne o tej porze to jak próba walki z paragrafem 22. Wiesz, że trening doda ci energii, ale jednocześnie masz jej za mało, żeby zacząć ćwiczyć. W większości przypadków przyczyna problemu jest bardzo prosta - zapomniałeś o podstawowym wyposażeniu każdego sportowca - cukrze we krwi. - Jeśli idziesz na trening, ale od lunchu nic nie jadłeś, masz za niski poziom cukru - ostrzega dr Kleiner.
Zjedz coś, zanim się spocisz Zaplanuj małe co nieco na 1,5 godziny przed treningiem. - Idealna przekąska nie powinna przekraczać 250 kalorii i powinna składać się z 25-35 gramów węglowodanów, 10-15 gramów białek i do 5 gramów tłuszczu - radzi doktor Kleiner. Słodka bułka i dwa plasterki sera stanowią idealny posiłek na taką okazję. Zanim znikniesz w szatni, koniecznie zaopatrz się w butelkę napoju izotonicznego. - Naprawdę, na razie nie wymyślono nic lepszego - twierdzi lekarz z Instytutu Medycyny Sportowej w Allentown w stanie Pensylwania. - Cukry proste spowodują szybki skok poziomu cukru we krwi, a wic natychmiastową dawkę energii. Jednocześnie poradzisz sobie z odwodnieniem, inną ukrytą przyczyną zmęczenia. - Często przyczyną naszej ospałości jest zwyczajny brak wystarczającej ilości płynów - wyjaśnia dr Dunne.
20.00 - wieczorna apatia
Tym razem oszczędzimy ci skomplikowanej biochemicznej teorii, dlaczego jesteś zmęczony. Wyjaśnienie jest banalnie proste: przecież ciężko pracowałeś cały dzień, więc byłoby dziwne, gdybyś nie był. zmęczony! Ale ciągle jest jeszcze młoda godzina i za wcześnie, żeby iść spać - to tylko rozreguluje twój zegar biologiczny i rano obudzisz się jeszcze bardziej zmęczony. - Pójście spać kilka godzin wcześniej niż zazwyczaj prawdopodobnie wybije cię z rytmu. Jeśli masz być wypoczęty i raźny, lepiej trzymaj się przyzwyczajeń - radzi Philip Gehrman, profesor psychologii na Uniwersytecie w Filadelfii.
Pozostań w pionie Po pierwsze nie wyciągaj się na kanapie ani w ulubionym fotelu. - Mała senność staje się wielką, kiedy ułożymy się w pozycji sprzyjającej zaśnięciu - wyjaśnia profesor Wright. Nie oglądaj telewizji, zamiast tego włącz muzykę, żeby się naładować energią, posłuchaj rytmicznej, radosnej i dobrze znanej muzyki, która zawsze daje ci kopa - radzi Andrea Scheve, dyrektor programu muzykoterapii na Uniwersytecie w Pittsburgu. - Już samo myślenie o ulubionym kawałku i nucenie go w głowie może ci dać zastrzyk energii. Co zrobisz z tą dodatkową dawką energii wieczorem, zależy już tylko od ciebie...
Pstryk! Czasem trzeba wyłączyć zasilanie. I zgasić światło
To nawet byłoby zabawne, gdyby nie było tak frustrujące - cały dzień walczysz ze zmęczeniem, ale kiedy znajdziesz się w łóżku i zamkniesz oczy, nagle stwierdzasz, że wcale nie chce ci się spać. Na szczęście wiadomo, dlaczego. Kłania się pan Pawłow. Czy robisz coś jeszcze w łóżku, oprócz spania? Czytasz, oglądasz telewizję albo rozwiązujesz sudoku? - Te zajęcia uczą mózg kojarzyć łóżko z rozrywką - tłumaczy Kenneth Wright, profesor fizjologii na Uniwersytecie Colorado. - Niektórzy ludzie tak się do tego przyzwyczajają, że kiedy idą do łóżka, ich mózg ni stad, ni zowąd ulega pobudzeniu, ponieważ zwykle w tym miejscu oglądają mecz lub czytają książkę. Co oznacza, że lekarstwem jest to, co naukowcy już dawno polecali - żadnych książek, żadnego teleturnieju ani powtórki meczu i z pewnością żadnego laptopa, kiedy leżysz pod kołderką. Seks jest dozwolony - w końcu to najlepszy naturalny środek nasenny.
Artykuł - MEN'S HEALTH sierpień 2006
Morgan Spurlock, reżyser i bohater filmu "Super Size Me", po miesiącu opychania się w restauracjach McDonald`s przytył 11 kg, ma kłopoty z erekcją, nadciśnienie tętnicze, podwyższony poziom cholesterolu i cukru we krwi. Reżyser wyznaje, że ledwo żyje, odczuwa duszności i coś w rodzaju uzależnienia - nerwowość przy braku posiłku i ekstazę podczas jedzenia, a także wskazujące na chorobę wieńcową niepokojące bóle w klatce piersiowej. Film Spurlocka to najpewniej początek antykapitalistycznej kampanii skierowanej przeciw producentom żywności i innych masowych produktów. Inicjatywa nieformalnej socjalistycznej międzynarodówki konsumentów niesie z sobą taki oto przekaz: to nie konsument jest odpowiedzialny za swoje ewentualne nieszczęścia, lecz korporacje. Lewackie lobby ekologiczne jest wspierane przez najlepszych prawników na czele z Johnem Banzhafem, który wcześniej miliardowymi odszkodowaniami pogrążył firmy tytoniowe. Teraz antykorporacyjne lobby realizuje swój kolejny sen: wielu ludzi postanowiło bezgranicznie się obżerać, a winę za pogorszenie stanu swojego zdrowia zrzucić na firmy produkujące żywność. Pierwsza pod ostrzałem znalazła się znienawidzona marka antyglobalistów - McDonald`s. Syndykat nieudaczników, prawników i lewackich ideologów zostawił (na razie) w spokoju właścicieli małych przedsiębiorstw i skupił się na korporacjach. Złota reguła biznesu związanego z odszkodowaniami brzmi bowiem: "Im większa firma, tym większa kwota może być zasądzona na twoją korzyść".

Atak fastfoodoterrorystów
Jeszcze niedawno 90 proc. obywateli USA uważało, że podejmują suwerenne decyzje w kwestiach żywieniowych wynika z badań Gallupa. Pranie mózgów, które zafundowano Amerykanom, zaczyna jednak przynosić efekty. Najnowszy sondaż firmy AC Nielsen wykazał, że już 60 proc. społeczeństwa za powstanie własnej otyłości obwinia bary fast food. Centrum Nauki dla Interesu Publicznego - jeden z ośrodków zaangażowanych w kampanię - obliczył, że "rynek dla grubasów" jest wart 117 mld dolarów. Organizacja wymieniła nazwy firm, czyli cele ataków ekoterrorystów, są wśród nich Pizza Hut, Cambell, Burger King i Frito-Lay. To z nimi będą się sądzić konsumenci, jeśli ekoterrorystom uda się przeforsować ustawę o osobistej odpowiedzialności w konsumpcji pożywienia, która ma przenieść na producentów dużą część indywidualnej odpowiedzialności za dietę.
Rynek odszkodowań może być wart nawet 50 mld dolarów, jeśli jakiś sąd stworzy konieczny precedens. A na pewno stworzy. Na tej samej zasadzie - zrzucania odpowiedzialności za swe czyny na przedsiębiorców i kapitalizm - można by sądzić producentów słodyczy za dziury w zębach łasuchów, producentów noży kuchennych za morderstwa z ich użyciem, a budowniczych mostów za prowokowanie samobójców. To absurd, na szczęście jednak coraz więcej dietetyków przyznaje, że lewackim prawnikom nie będzie łatwo dowieść szkodliwego wpływu fast foodów na zdrowie.

Mit otyłości
- Mitem jest przekonanie, że ludzie tyją, bo się objadają coraz większą ilością niezdrowych produktów - powiedziała w rozmowie z "Wprost" prof. Alison Field z Harvard Medical School, autorka najnowszych badań opublikowanych przez "International Journal of Obesity". Jej zdaniem, nikomu nie udało się wykazać, że większe spożycie hot dogów i hamburgerów, a nawet chipsów, słodyczy i napojów gazowanych prowadzi do otyłości. Wzrost nadwagi może spowodować objadanie się w nadmiarze jakimkolwiek produktem, choćby białym serem czy rybami. - Nawet dieta składająca się wyłącznie z ostryg jest w stanie wywołać obstrukcje - uważa Robert Makłowicz.
Prof. Field przez trzy lata przygotowywała kwestionariusze dotyczące zwyczajów żywieniowych i wagi 8203 dziewcząt i 6774 chłopców w wieku 9-14 lat. Okazało się, że dzieci, które w tym czasie znacznie przytyły, jadły to samo i tyle samo, co ich szczupli rówieśnicy! Również Sarah M. Philips z Massachusetts Institute of Technology, która badała nawyki żywieniowe stu dziewcząt w wieku 8-12 lat, nie wykryła związku między spożyciem wysokoenergetycznych przekąsek a otyłością. Zależności takiej nie potwierdziła też metaanaliza ponad 500 badań dotyczących otyłości przeprowadzona przez prof. Davida Garnera i prof. Susan Wooley.
- Dietetycy zalecają, by spożywać jak najmniej tłuszczów, szczególnie pochodzenia zwierzęcego, tymczasem nie ma dowodów, że tłuszcze powodują otyłość - mówi "Wprost" dr Ute Alexy, która przez 17 lat badała sposób odżywiania się 286 dzieci (Dortmund Nutritionally and Anthropometric Longitudinally Designed Study). Nikt tak naprawdę nie dowiódł, że spożywanie słodkich napojów gazowanych przyczynia się do powstawania otyłości. Zaledwie trzy prace sugerują, że napoje zwiększają ryzyko rozwinięcia się cukrzycy. Wartość energetyczna coca-coli wynosi zaledwie 42 kcal i jest taka sama jak soku pomarańczowego lub mleka o 1-procentowej zawartości tłuszczu. Wartość energetyczna jogurtu jest ponaddwukrotnie większa, ale nikt nie twierdzi, że jest on niezdrowy. "Specjaliści na ogół przemilczają te fakty w obawie, że wiele osób będzie się objadać bez umiaru" - twierdzi Mark McClellan z amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków.
Piramida dla każdego Prof. Field uważa, że otyłość bardziej zależy od predyspozycji genetycznych niż od tego, jak dużo jemy chipsów, ciastek i hamburgerów. - Ponieważ wagę ciała reguluje prawdopodobnie od 120 do 220 genów, podejrzewa się, że DNA odpowiada za otyłość nawet w 70 proc. - mówi dr Lucjan Szponar z Instytutu żywności i żywienia. Badania prof. Jeffreya M. Friedmana z Rockefeller University sugerują, że o naszej sylwetce decyduje głównie tempo metabolizmu organizmu. Zbyt częste stosowanie rygorystycznych diet nie obniża, ale wręcz podnosi o cztery punkty średni indeks masy ciała BMI (wskaźnik wyliczany przez podzielenie masy ciała w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do potęgi drugiej). 90-95 proc. osób stosujących dietę odchudzającą wraca potem do początkowej wagi - przekonuje prof. Glenn Gaesser z University of Virginia, autor książki "The Obesity myth" (Mit otyłości).
Różnice genetyczne sprawiają, że dla 25 proc. z nas zdrowa dieta różni się od zalecanej jako uniwersalna. 4 proc. Polaków może się objadać tłuszczami do woli, a mimo to ma niski poziom cholesterolu i zdrowe serce. Zdarzają się też tacy, którzy mimo otyłości nie cierpią na żadne choroby. Z kolei niektóre osoby są szczupłe, a mimo to mają niebezpiecznie wysoki poziom cholesterolu we krwi. Trzeba zmienić tzw. piramidę żywieniową, określającą proporcje między podstawowymi składnikami pokarmowymi - przyznał niedawno amerykański Departament Rolnictwa, zajmujący się też żywieniem. Zakłada ona, że każdy powinien spożywać dużo węglowodanów złożonych, takich jak ziemniaki, produkty zbożowe, warzywa i owoce, oraz umiarkowane ilości nabiału, ryb i chudego mięsa, a także możliwie jak najmniej słodyczy, alkoholu i tłuszczów, zwłaszcza zwierzęcych. "Wydawało się, że to model dla każdego, ale nie brał on pod uwagę potrzeb indywidualnych" - mówi Eric Hentges z Center for Nutrition Policy and Health Promotion. W Internecie (www.usda.gov) jest dostępna nowa, interaktywna piramida, którą budujemy sami, zależnie od własnych potrzeb, upodobań i trybu życia.
Menu genetyczne
"Nie ma optymalnej diety" - twierdzi William Wolcott, jeden z twórców tzw. diety metabolicznej, zyskującej ostatnio popularność w USA i Europie. Nasi przodkowie mieli różne potrzeby pokarmowe zależnie od miejsca, w którym mieszkali. Eskimosi żyją długo mimo spożywania dużych ilości tłuszczu i mięsa, co dla mieszkańców rejonów śródziemnomorskich byłoby zabójcze. I na odwrót - dieta oparta wyłącznie na warzywach i owocach nie służy zdrowiu mieszkańców Północy. "Dziś mamy jednak tak wymieszane geny, że trudno ustalić w prosty sposób, która dieta jest najlepsza dla danej osoby. Samo wyczucie nie wystarczy" - przekonuje Wolcott.
W wydanej niedawno książce "Dieta metaboliczna" uczony zamieścił kwestionariusz zawierający kilkadziesiąt pytań, dzięki któremu każdy może określić swój "typ metaboliczny" i pasujący do niego profil dietetyczny. Pierwszy zakłada przewagę węglowodanów w diecie, w drugim dominują białka, trzeci znajduje się między tymi dwoma. Konsultanci diety metabolicznej oferują jeszcze precyzyjniejsze komponowanie jadłospisu. "Osoba jedząca zgodnie z potrzebami swego organizmu dobrze się czuje po posiłku, nie ma problemów z trawieniem i nie nachodzą jej nagłe zachcianki, na przykład na słodycze" - uważa Wolcott.
Tempo przemiany materii może się znacznie różnić u poszczególnych osób, a różnice te w sporym stopniu są dziedziczne. "Odpowiedzialne za nie są geny zawarte w mitochondriach, odzwierciedlające przystosowanie naszych przodków do klimatu" - mówi prof. Douglas Wallace z University of California w Irvine. Mitochondria są elementami komórki służącymi do produkcji energii biologicznej z substancji odżywczych. Produktem ubocznym ich pracy jest ciepło. Mitochondria ludzi pochodzących z rejonów północnych wytwarzają znacznie więcej ciepła niż te, które mają mieszkańcy tropików, co oznacza szybszą przemianę materii. To przystosowanie ewolucyjne. Dzięki korzystnej mutacji w mitochondrialnym DNA nasi przodkowie mogli wyemigrować z Afryki i osiedlić się w chłodniejszych rejonach. Ludzie ci lepiej radzili sobie w surowym klimacie, ale musieli też więcej jeść, aby się ogrzać i jednocześnie zaspokoić potrzeby organizmu. Dlatego ich dieta opierała się na pokarmach wysokokalorycznych, takich jak tłuszcze i mięso. Przykładem są ciemnoskórzy Amerykanie, wśród których odsetek otyłych jest najwyższy. To potomkowie osób z dużo cieplejszej strefy klimatycznej.
Tę teorię potwierdziły próby amerykańskich dietetyków, którzy poddali wolontariuszy eksperymentowi podobnemu do tego, jaki przeprowadził na sobie Morgan Spurlock w filmie "Super Size Me". Okazało się, że po miesiącu jedzenia frytek i hamburgerów podwyższony poziom cholesterolu pani Soso Whaley nie tylko wrócił do normy, ale w dodatku w jej krwi zmniejszyła się ilość tzw. złego cholesterolu. Unormowało się także jej ciśnienie, co oczywiście nie jest sugestią, że fast food może zapobiegać chorobom krążenia. Fakty nie są jednak w stanie powstrzymać amatorów fast foodów, którzy pragną się obżerać i dzięki odszkodowaniom nie pracować do końca życia. Caesar Barber, otyły i chory na serce cukrzyk z Nowego Jorku, już dwukrotnie składał pozwy przeciwko McDonaldowi, Burger Kingowi, Wendy`s i KFC, których produkty rzekomo pozbawiły go zdrowia. Na razie bezskutecznie.
Tłusty podatek
Na otyłość większy wpływ niż dostępność żywności ma zmniejszająca się aktywność fizyczna. W latach 1980-2000 liczba otyłych nastolatków wzrosła w USA o 10 proc., mimo że liczba spożywanych przez nich kalorii zwiększyła się zaledwie o 1 proc. W tym samym czasie liczba nastolatków uprawiających sport spadła o 13 proc. Trzy czwarte niemieckich menedżerów przynajmniej dwie godziny w tygodniu poświęca na ćwiczenia, co sprawia, że są szczuplejsi od swoich rówieśników - wykazały badania przeprowadzone przez Wolframa Pfeiffera z Akademii Medycznej w Karlsruhe.
"Osoby leniwe za swoją otyłość wolą winić koncerny spożywcze, zamiast się zastanowić nad swoim życiem" - podkreśla Allan Flyvbjerg, przewodniczący Duńskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Coraz częściej podobnie sądzą przedstawiciele rządów. W Wielkiej Brytanii już wkrótce zostanie wprowadzony zakaz reklamowania w telewizji produktów typu fast food przed godz. 21. Francja wprowadziła tzw. tłusty podatek, który muszą płacić producenci tłustej żywności za jej reklamę. Podobne rozwiązania od kilku lat są stosowane w Szwecji, ale odsetek otyłych osób jest taki sam jak w Wielkiej Brytanii. Walka z epidemią otyłości nie może polegać wyłącznie na bojkocie restauracji McDonald`s. Trzeba więcej czasu poświęcić na aktywny wypoczynek, a to udaje się niewielu. Caesar Barber z Nowego Jorku nie rezygnuje jednak - trzeci raz składa pozew przeciwko McDonaldowi, Burger Kingowi, Wendy`s i KFC, licząc, że może wreszcie uda się wyłudzić odszkodowanie. Chyba tylko po to, by dać zarobić prawnikom i się objeść, na śmierć.
Wszyscy chcielibyśmy cieszyć się długim i szczęśliwym życiem, kluczem do sukcesu jest w dużej merze zachowanie dobrego stanu zdrowia. Chcąc jak najdłużej cieszyć się psychofizyczną sprawnością należy pamiętać o tym, co długowieczności sprzyja. Oto kilka sposobów na zachowanie dobrej formy mimo upływu lat.
Aktywność fizyczna opóźnia procesy starzenia, specjaliści szacują, iż osoby nie dbające o swoją kondycję fizyczna umierają na choroby krążenia osiem razy częściej niż ćwiczące regularnie. Przyjmuje się, że aktywność fizyczna wydłuża życie o ok. 4 lata. Oczywiście żadna przesada nie jest dobra, dlatego też ćwiczenia powinny być dostosowane do wieku i stanu zdrowia. Osoby po 60- tym roku powinny zwracać szczególną uwagę na to, aby zbytnio nie forsować organizmu, tętno podczas ćwiczeń nie powinni w ich przypadku przekroczyć 100- 140 uderzeń na minutę.
Dobrym pomysłem na zachowanie aktywności fizycznej są treningi wytrzymałościowe. Tego typu ćwiczenia obniżają poziom złego cholesterolu i stymulują układ immunologiczny. Osobom preferującym spokojne, angażujące ciało oraz psychikę ćwiczenia polecić można jogę. Z działania uelastyczniającego i wzmacniającego mięsnie znany jest pilastes.
Dbanie o kondycję fizyczną jest bardzo ważne, ale nie mniejsze znaczenie ma odpowiednia dieta oraz rozstanie się z nałogami. Palenie papierosów, podczas, którego uwalniania się ogromne ilości wolnych rodników przyczynia się do powstawania nowotworów oraz miażdżycy. Co więcej, palenie tytoniu prowadzi do zaburzeń w produkcji kolagenu, przez co palacze wyglądają zwykle starzej niż ich nie palący rówieśnicy.
Nie do przecenienia dla zdrowia i urody jest odpowiednio skomponowana dieta. Nie wierz w powodzenie diet mających zredukować wagę o kilka lub kilkanaście kilogramów w ciągu kilku dni. Posiłkiem, który możesz pominąć jest kolacja, nigdy nie zapominaj jednak o śniadaniu Wczesne jadanie ostatniego posiłku to nie tylko krok ku obniżeniu wagi, taki zwyczaj przyczynia się także do zwiększonego wydzielania melatoniny i DHEA.
Pamiętaj, że dobrze skomponowana dieta to taka, w której dużą rolę odgrywają owoce. Zawierając duże ilości przeciwutleniaczy owoce chronią organizm przed szkodliwym wpływem środowiska. Do najważniejszych przeciwutleniaczy należą witaminy A, C i E, które znaleźć można w mięsie mleku, czarnych porzeczkach, cytrusach, natce pietruszki, kapuście, olejach roślinnych, produktach pełnoziarnistych i orzechach. Bogatym źródłem przeciwutleniaczy jest także zielona herbata. Wolne rodniki unieszkodliwia koenzym Q 10. Obniża on także poziom cholesterolu i poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego.
Doskonale wpływający na wzrok selen nazywany jest pierwiastkiem młodości, jedz, zatem otręby pszenne, kukurydzę, ciemne pieczywo, ryby, gdyż są to pokarmy bogate w ten niezwykle cenny pierwiastek.
Nie zapominaj także o dostarczeniu organizmowi odpowiedniej dawki witaminy D, starsi ludzie potrzebują jej od 800 do 1200 mg dziennie. Tę bardzo ważną dla dobrego stanu kości witaminę zawiera przede wszystkim nabiał i mleko, ale także łosoś i brokuły.
Chcąc jak najdłużej zachować młodość pamiętaj o utrzymaniu równowagi kwasowo- zasadowej. Można to zrobić odpowiednio układając dietę, przeważać powinny w niej potrawy zasadotwórcze, czyli zabierające duże ilości sodu, wapnia, potasu, żelaza i magnezu. Neutralizują one kwasy, które powstają w wyniku przemiany materii. Odwrócenie proporcji może prowadzić do osteoporozy.
Staraj się unikać podjadania między posiłkami, jeśli jest to dla Ciebie trudne wybieraj zdrowe i wartościowe przekąski Do takich należą min. orzechy, naukowcy odkryli, że spożywanie garści orzechów dziennie przyczynia się do obniżenia poziomu ,,złych tłuszczy'' o 30 %. Zjedzenie kliku włoskich lub laskowych orzechów każdego dnia zmniejsza o 35% ryzyko chorób serca.


